Szczęśliwe blokowisko
Festiwal Narracje to absolutny fenomen: jak co roku udaje się namówić tłumy ludzi, by w chłodne jesienne dni przemierzali kilometry tras po dzielnicach Gdańska? Rozmowa z kuratorami 17. edycji - Sylwią Szymaniak i Sarmenem Belgarianem.
Festiwal Narracje to absolutny fenomen i jednocześnie zagadka: jak co roku udaje się namówić tłumy ludzi, by w chłodne jesienne dni przemierzali kilometry tras po dzielnicach Gdańska, żeby oglądać sztukę współczesną? Tegoroczną edycję po raz kolejny przygotowała dwójka kuratorów – Sylwia Szymaniak i Sarmen Belgarian.
Jak podeszliście do Żabianki? To przecież zupełnie inne miejsce niż Siedlce.
SSz: Kiedy w 2019 roku przygotowywaliśmy 11 edycję festiwalu Narracje na Siedlcach, najważniejsze było poznawanie ludzi i ich historii, które opowiadali mieszkańcy, ale też historii zapisanych w książkach i archiwach. Żabianka okazała się dla nas zupełnie innym wyzwaniem. Właściwie to dzielnica Żabianka-Wejhera-Jelitkowo-Tysiąclecia z czterema różnymi częściami jednej administracyjnej dzielnicy, z których każda ma własny charakter. To bardzo ciekawa sytuacja, gdy części jednej dzielnicy nie są ze sobą koherentne.
SB: Poza Jelitkowem, którego historia jest dłuższa, inne części dzielnicy powstawały dopiero w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku, czyli około 56-66 lat temu. Wówczas w Polsce i innych demoludach wdrożono prefabrykowane technologie budowlane wcześniej wypracowane we Francji, które delegacje z krajów socjalistycznych zaobserwowały na wystawie E55 („Nationale Energie Manifestatie”) w Rotterdamie w 1955 roku i skopiowały. Schematyczna powtarzalność mieszkań i budynków, stosowanie elementów betonowych w budownictwie, także wielkiej płyty, spowodowało, że wiele osób mogło zamieszkać w nowoczesnych mieszkaniach w budynkach, których koszt budowy był tańszy, a powstawały one o wiele szybciej niż budowane dotychczas.
Jestem urodzoną gdańszczanką i przyznam się, że byłam przekonana, że Jelitkowo i Żabianka to dwie odrębne dzielnice Gdańska.
SSz: Wielu mieszkańców też tak to postrzega. Stykamy się z niespójną tożsamością, ponieważ każdy identyfikuje się trochę inaczej.
Sarmen: Jeden z zaproszonych artystów, Mikołaj Biberstein-Starowieyski, po spacerze po dzielnicy opowiadał, że pytał mieszkańców Osiedla Tysiąclecia, jak im się żyje w tej dzielnicy, a oni odpowiadali: „Ale my mieszkamy na Przymorzu”, zapewne dlatego że obok nich znajduje się park Przymorze i dzielnica Przymorze. To pokazuje, jak płynna bywa lokalna tożsamość.
Czy właśnie ta niejednoznaczność stała się punktem wyjścia dla festiwalu?
SSz: Tak. Mieliśmy na przykład spory dylemat, jak poprowadzić trasę festiwalu, żeby objąć wszystkie cztery części dzielnicy. Przez kilka miesięcy prowadziliśmy działania w każdej z nich: warsztaty, spacery, spotkania z mieszkańcami. Tytuł tegorocznej edycji „Co się dzieje między blokami?” z jednej strony odnosi się do przestrzeni wielkopłytowych osiedli, z drugiej do relacji między ludźmi i między poszczególnymi częściami dzielnicy.
SB: To, co nas najbardziej inspiruje, to ciekawa urbanistyka Żabianki, jej rozmach i dobre planowanie są powodem, że w tej części miasta mieszkańcom żyje się dobrze, bardzo spokojnie wśród obfitej zieleni. Widać, że dzielnicę projektowano z myślą o mieszkańcach. Dzisiaj deweloper zapewne postawiłby znacznie więcej budynków, a tutaj pozostawiono przestrzeń, zadbano o place, zieleń i miejsca spotkań.
Żabianka jest wyjątkowa również dlatego, że to jedyne wielkopłytowe osiedle w Gdańsku, gdzie już na etapie projektowania do współpracy zaproszono artystów. Czy zamierzacie wejść w dialog z ich pracami, które są w przestrzeni osiedla?
SB: Oczywiście. Chcemy przede wszystkim zwrócić uwagę na unikalne realizacje ceramiczne. Kiedy się nad nimi zastanawialiśmy, dostrzegliśmy, że ich głównym tematem jest albo człowiek, albo natura. W płaskorzeźbach Swietlany Zerling pojawiają się różne grupy postaci. W realizacji przeznaczonej dla pawilonu handlowego widzimy postać z zakupami, w innych są dzieci, pary i pojedyncze osoby. Również w jej rzeźbach „futerałach” centralne miejsce zajmuje człowiek. To obiekty, do których można się przytulić, znaleźć w nich chwilę ukojenia i poczucie bezpieczeństwa. Z kolei w realizacjach Jacka Krenza i Edwarda Roguszczaka motywem przewodnim jest natura. U Krenza jest to morze, natomiast u Roguszczaka spękana ziemia wrzeźbiona w formę fontanny, z której przez wiele lat tryskała woda. To podejście charakteryzujące się zainteresowaniem miejscem i elementami je kształtującymi dobrze oddaje kierunek, w którym zmierza nasza wrażliwość – zarówno kuratorów, jak i artystek oraz artystów zaproszonych przez nas do uczestnictwa w projekcie. Z jednej strony zwracamy się ku ludziom, mieszkańcom, czyli osobom mieszkającym w tej dzielnicy czy odwiedzającym ją z innych dzielnic Gdańska oraz miejscowości Pomorza lub Polski. Dla nas to miejsce spotkań i wspólnego doświadczenia. Z drugiej strony odnosimy się do przestrzeni, która człowieka w tej dzielnicy otacza, próbujemy ją uważnie odczytać i uczynić istotnym elementem opowieści. Można powiedzieć, że inspiracją staje się dla nas codzienne życie.
SSz: To był dla nas jeden z najważniejszych punktów odniesienia. Żabianka jest znakomitym przykładem humanizacji przestrzeni. Zależy nam na tym, by te realizacje były wyraźnie obecne i żeby teraz oraz w przyszłości zwrócić na nie uwagę, zaopiekować się nimi, dbać o nie. Dlatego postanowiliśmy nie tylko opowiadać o tych realizacjach, ale zaprosić ich autorów do tegorocznych Narracji. Świetlana Zerling będzie miała ekspozycję swoich dzieł z różnych okresów jej twórczości. Jacek Krenz szykuje realizację nowej pracy, a w ramach przygotowań do festiwalu poprowadził warsztaty z mieszkańcami w Osiedlowym Klubie Kultury Feluka na Żabiance. Dorota Walentynowicz stworzy instalację artystyczną poświęconą fontannie Edwarda Roguszczaka, podpisując ją wspólnie z jej autorem. Nie mogliśmy udawać, że te dzieła nie istnieją. Wręcz przeciwnie, chcemy, by ponownie stały się ważnym elementem opowieści o tej dzielnicy, tym bardziej że silnie oddziaływały i do dzisiaj pozostają istotne dla mieszkańców osiedla – będzie kilka prac o tym na Narracjach. Niestety ich obecny stan pozostawia wiele do życzenia.
Czy liczycie na to, że festiwal pomoże zwrócić uwagę na stan tych realizacji?
SB: Mamy nadzieję, że przed festiwalem uda się przynajmniej oczyścić z graffiti rzeźby i płaskorzeźby Swietlany Zerling. Niestety płaskorzeźba „Morze” Jacka Krenza bez konsultacji z jej autorem została pomalowana w kolory: biały, błękit i niebieski. Widocznie piękny kolor kamionki nie pasował komuś do tematu wyrzeźbionej formy morza. Zarówno ta jednorodność materiału odrębnych tafli instalacji ceramicznej, mieniącej się w światłocieniach jak woda w morzu, jak i kolor naturalnej brązowej kamionki tworzyły spójną wizualną formę. Graffiti oraz nieautoryzowana ingerencja w substancję dzieła ceramicznego są nieakceptowalne. Niestety dziś widać te ślady wandalizmu i byłoby dobrze, gdyby udało się je przywrócić do właściwego stanu. Dział produkcji Instytutu Kultury Miejskiej przy naszym wsparciu merytorycznym pracuje nad tym, starając się pozyskać partnerów, by dokonać konserwacji i reperacji wspaniałych i niepowtarzalnych dzieł. Równolegle cały czas prowadzimy poszukiwania materiałów archiwalnych, ponieważ nie ma dobrej dokumentacji wszystkich instalacji zrealizowanych na Żabiance. Jeden z mieszkańców Żabianki odnalazł zdjęcie, na którym widać fragment mozaiki zegara słonecznego projektu Hanny Żuławskiej – niestety dziś już nieistniejącego. To dla nas bardzo cenne, bo dokumentacja tej realizacji jest niezwykle skromna. Jeszcze do niedawna znaliśmy tylko jedno zdjęcie, a teraz okazuje się, że prawdopodobnie istnieją już co najmniej trzy fotografie, na których widać ten zegar.
Fontanna Edwarda Roguszczaka umieszczona na deptaku była ważnym elementem dzielnicy, w pewnym sensie budowała centrum, gdzie można było się umówić, spotkać, spędzić razem czas.
SB: Mieszkańcy mają do niej ogromny sentyment. Wielu wspomina swoje dzieciństwo poprzez zabawy właśnie przy tej fontannie. Problem polega na tym, że dziś znajduje się ona na terenie należącym do kościoła, co bardzo utrudnia jej renowację. Być może najlepszym rozwiązaniem byłoby przeniesienie jej o kilkadziesiąt metrów dalej na teren miejski, gdzie mogłaby zostać odrestaurowana i ponownie uruchomiona. Wierzymy, że w niedalekiej przyszłości znajdzie się finansowanie, by tak lubiane i niepowtarzalne dzieło zostało właściwie zakonserwowane i udostępnione mieszkańcom.
SSz: To nie był tylko element dekoracyjny. Zniknięcie przestrzeni pełniącej funkcję agory zmienia sposób funkcjonowania osiedla. Obecnie trudno dostrzec w nowo powstających osiedlach tak spójną myśl czy wyraźny przekaz. W porównaniu z realizacjami z lat siedemdziesiątych obecne działania podejmowane w nowo zbudowanych osiedlach wydają się znacznie mniej czytelne i mniej konsekwentne. W tamtych założeniach logika kompozycji i sposób kształtowania przestrzeni były zdecydowanie bardziej przejrzyste i uzasadnione. Dlatego powrót do dawnych założeń oraz ponowne odczytanie ich wartości wydają się niezwykle cenne. Warto je wydobyć, podkreślić i przypomnieć jako istotny punkt odniesienia dla współczesnego projektowania.
Co najbardziej urzekło Was w tej dzielnicy?
SB: Pamięć o placach zabaw na Żabiance. Dziś właściwie nie ma po nich prawie śladu – większość elementów była z drewna, a ponieważ nie dbano o nie właściwie, to z czasem trzeba było je zlikwidować, ponieważ zagrażały dzieciom. Uważnie patrząc pod nogi, można jednak dostrzec zarys terenu jednego z placu zabaw, patrzymy za każdym razem na niego z fascynacją niczym na ruiny, artefakty dawnych cywilizacji.
SSz: Ta pamięć jest niezwykle żywa. Place zabaw były tematyczne, powstały m.in. „Wioska indiańska” i „Robinsonada”. Mieszkańcy, teraz w wieku dojrzałym, w swoich wspomnieniach z czasów dzieciństwa często przywołują te place zabaw, podkreślając, że przyjeżdżały tu dzieci z całego Gdańska.
SB: Poznaliśmy inicjatora fryzu fotograficznego z archiwaliami umieszczonego na pawilonie handlowym przy deptaku na Żabiance. Przysłał nam fotografię z dzieciństwa – widok na plac zabaw i współczesne zdjęcie wykonane dokładnie z tego samego okna. Samych urządzeń kiedyś znajdujących się na tym placu zabaw już nie ma, ale pamięć o nich trwa. To jest niezwykle ciekawe, że takie codzienne życie zostaje w nas głęboko, mimo że jego ślady zniknęły.
Kogo zaprosiliście do tegorocznych Narracji?
SB: Zaprosiliśmy artystki i artystów, których znamy z innych realizacji. Wiemy, w jaki sposób pracują, jak odnoszą się do przestrzeni i ludzi oraz jaka jest ich wrażliwość. Te Narracje są dla nas wyjątkowe również dlatego, że po raz pierwszy tak duży nacisk położyliśmy na sam proces twórczy. Wszystkie zaproszone osoby artystyczne zostały poproszone o podjęcie dodatkowych działań z lokalną społecznością. Prowadziły warsztaty, spotkania i prezentacje dla mieszkańców, dzieci ze szkół oraz seniorów. Organizowaliśmy także spacery, podczas których uczestnicy razem przyglądali się przestrzeni i dzielili swoimi obserwacjami. Wszystkie instalacje artystyczne, które zaprezentujemy na tegorocznej, 17. edycji festiwalu Narracje, powstają od podstaw, specjalnie na potrzeby festiwalu i są dedykowane miejscu. Inspiracje rodzą się z przestrzeni i z kontaktu z mieszkańcami. Artystki i artyści przywożą swoje idee, ale konfrontują je z lokalnym kontekstem, weryfikują i rozwijają, dostosowując do doświadczeń i historii danego miejsca. Dlatego przez pięć miesięcy przyjeżdżaliśmy do Żabianki, wspólnie przyglądaliśmy się tej przestrzeni, poznawaliśmy ją i budowaliśmy relacje, które stały się integralną częścią procesu twórczego.
SSz: Ten etap przygotowawczy jest właściwie integralną częścią naszych Narracji. Na Siedlcach przekonaliśmy się, jak wiele daje kooperacja artystów z mieszkańcami. Przeprowadziliśmy wtedy kilka działań angażujących lokalną społeczność i okazało się, że przyniosły bardzo ciekawe rezultaty. Powstały wartościowe prace, mieszkańcy byli zaangażowani, a artyści i lokalna społeczność wspólnie opowiadali historie i pracowali nad realizacjami. Postanowiliśmy wykorzystać te doświadczenia i w tej edycji jeszcze mocniej oprzeć cały proces właśnie na takim modelu współpracy. Historia Żabianki jest krótsza niż w przypadku bardziej historycznych części Gdańska, dlatego tym razem skupiliśmy się przede wszystkim na ludziach – na ich codziennym życiu, doświadczeniach i relacjach z miejscem. To oni są głównymi bohaterami tegorocznej edycji. Od marca, raz w miesiącu, podczas kilkudniowych wyjazdów studyjnych w Gdańsku rozmawialiśmy, badaliśmy, zachęcaliśmy mieszkańców do wspominania dawnych czasów. Z jednej strony był to program przygotowany z myślą o lokalnej społeczności, a z drugiej stanowił okazję dla artystów, by lepiej poznać miejsce, usłyszeć historie z nim związane i znaleźć inspiracje, które później przełożyły się na konkretne prace artystyczne prezentowane podczas festiwalu.
SB: Nam – kuratorom, jak i artystkom i artystom – niezwykle miło będzie współtworzyć z mieszkankami i mieszkańcami Gdańska lokalne święto sztuki. W tym roku razem z Instytutem Kultury Miejskiej zapraszamy na festiwal Narracje w dzielnicy Żabianka-Wejhera-Jelitkowo-Tysiąclecia (w skrócie: ŻWJT) w Gdańsku, w dniach 23-24 października 2026. Widzimy się?!
Tekst ukazał się w numerze 18 (wrzesień - październik 2026).
